Widzisz posty wyszukane dla frazy: Londynek Ogloszenia





Temat: Angole to cieniasy...
Angole to cieniasy...
Na cieniasów nie trzeba bomby - wystarczy 10 cm. śniegu :)))

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6225638,Internauci_relacjonuja_z_Londynu__Szkoly_zamkniete_.html
Szkoły są zamknięte w stolicy UK i przybywa opadów - informuje
internauta Maciej. - Ulice pełne są zdezorientowanych kierowców -
dodaje pan Dariusz. - Dziś do szpitala do pracy przyszła tylko 1/3
lekarzy. Wszyscy to Polacy .
Do pracy poszedłem pieszo, autobusy i tak nie kursują, samochodu
nawet nie rozważałem brać, bo nawet gdybym wyjechał, to nie byłoby,
gdzie zaparkować, bo nigdzie nie jest odśnieżone i zaspy ogromne,
ale najśmieszniejsze jest to, że ja już w piątek słyszałem o tym, że
w poniedziałek będą silne opady śniegu więc to nie tak, że Anglicy
byli zaskoczeni: oni sobie po prostu w takich sytuacjach nie radzą w
ogóle!
- Londyn całkowicie sparaliżowany przez śnieg. Anglicy, jak się
okazuje, są całkowicie "upośledzeni", kiedy spadnie śnieg. Mimo, że
komunikacja nie działa, instytucje również są zamknięte. Cały
uniwersytet, na którym studiuje, został zamknięty, włącznie z
biblioteką. Sklepy w większości są pozamykane. Na chodnikach bardzo
ślisko, bo Anglicy nie pomyśleli o posypaniu piaskiem, bądź solą. W
radiu i na stronach internetowych widnieją ogłoszenia, aby wychodzić
z domów i prowadzić samochody jedynie w nagłych sytuacjach. Obecnie
panuje totalna panika wśród władz
Leciałem porannym lotem Wizzaira z Warszawy do Londynu. Opóźnienia
były już na starcie. Po wielu bojach dotarliśmy do Gatwick (zamiast
Luton) z dużym opóźnieniem. Następnie przetrzymali nas 70 minut w
samolocie zanim wpuścili do terminala. Kolejne 40 minut czekania na
bagaże. Ale nie to jest najgorsze. Okazało się, że z Gatwick nie da
się dotrzeć do Londynu. Autobusy - wstrzymane na dzień. Pociągi -
wstrzymane do odwołania. Taksówki - nie widziałem ani jednej, a
kolejka do zapisów ogromna. Ogólnie myśle, że kilka tysięcy ludzi
koczuje na lotnisku. Ja dotarłem do miasta jakimś cudem - podstawili
pojedynczy skład pociągu do City. Ale to musiał być jakiś przypadek
bo obsługa stacji wyglądała na bardzo zaskoczoną - napisał Marek.
Metro nie działa w 90%, autobusy, chociaż jeżdżą, to utkwiły w
korkach, Overground jest w większej części zawieszony. Temperatura
ok. - 2C - informuje Jarek. - Ulice pełne są zdezorientowanych
kierowców nie potrafiących poradzić sobie z tą niezbyt często
spotykaną sytuacją - pisze na Alert24 pan Dariusz.

- Jest dramat na drogach - donosi Ola. - Nie jeździ ani jeden
autobus, połowa metra jest zamknięta, pociągi mają opóźnienia,
połowa lotów odwołana na wszystkich lotniskach w okolicy, szkoły
pozamykane. 10-20 cm śniegu
solidne opady śniegu spowodowały kompletny paraliż komunikacyjny w
południowo - wschodniej Anglii - powiadomił Alert24 Greg. - Wiele
linii kolejowych zostało zamkniętych, wszystkie autobusy w Londynie
zostały zawieszone. Lotniska maja poważne kłopoty, aby uporać się z
padającym śniegiem. Szkoły zostały pozamykane, są to największe
opady w Wielkiej Brytanii od ostatnich 10 lat"

:0:0:0:0





Temat: Dzwonią i mówią: jutro masz egzamin
Caly Twoj post to jedna wielka komedia, nie majaca wiele wspolnego z
rzeczywistoscia. No ale po kolei.

> No właśnie, z JAKIEGOŚ powodu. A ten powód to powiązania
> grillowo-wódczano-finansowo-łóżkowe "polskich pracodawców" z kadrą
tej uczelni
> nad uczelniami.
Podeślij mi jakiegoś zdolnego organizatora z
> twoich studentów. Albo lepiej daj mi ze trzech, to będzie
wyglądało na
> rekrutację, a ja se wybiere najlepszego do moich celów. Tylko mają
mieć
> lojalność we krwi. To narazie, widzimy się w sobote u Gienka."

Looool. To mnie rozlozyles na lopatki. Na palcach jednej reki moge
policzyc znajomych z uczelni, ktorzy dostali prace dzieki
powiazaniom z kadra naukowa. Uwierz mi, ze studenci SGH bynajmniej
nie pchaja sie do pracy w firmach rzadzonych wszelkiego
rodzaju "ukladami". Glownym pierwszym pracodawca dla SGHowcow sa
przede wszystkim zachodnie korporacje - od audytu i konsultingu
(E&Y, PWC, KPMG, Deloitte + firmy z "wyzszej polki" jak McKinsey czy
AT Kearney) po FMCG (P&G, Unilever, Nestle, itp), bo to w nich
najwiecej sie mozna nauczyc i najszybciej rozwinac (bynajmniej o
wiekszosci polskich firm tego powiedziec nie mozna, bo nie maja
pieniedzy na inwestycje w szkolenie pracownikow).

> Pracę załatwia się na telefon "...Józek ! - potrzebuję
> kierownika sprzedaży co by mi podgonił akwizycję i nie pytał czy
te usługi i
> towary są coś warte, czy to lipa.

Kierownik akwizycji z SGH? To mnie rozlozyles. Jest rzeczywiscie
troche ludzi z SGH ktorzy probowali sil w "doradztwie finansowym"
(jako sposob na dorobienie podczas studiow) ale zdecydowana
wiekszosc z nich szybko z tego rezygnuje bo to lipa i sciema.

Ja sam pracuje w miedzynarodowym koncernie, wczesniej mialem 2
praktyki w innych miedzynarodowych korporacjach i do kazdej z nich
dostalem sie w absolutnie "standardowy" sposob - znalazlem
ogloszenie w Internecie, wyslalem CV, przeszedlem proces
rekrutacyjny (w 2 przypadkach dlugi i skomplikowany) i sie dostalem.
Bynajmniej nikt mnie pracodawcy nie polecal. Podobnie jak moich
znajomych.

> Tak znajdują pracę w kraju "kadry menedżerskie" wykute w tej kuźni.
> Odnośnie tych siedzących za granicą - pokaż chociaż 10 osób,
które zaraz po
> studiach
dostały pracę w liczących się instytucjach, na
stanowiskach
> umysłowych, związanych z ukończonym kierunkiem studiów.

Lol, naprawde myslisz ze to takie trudne? Takich osob tylko z mojego
roku jest przynajmniej kilkadziesiat. Nie bede Ci podawal nazwisk,
bo nie sadze zeby wspomniane osoby sobie tego zyczyly, ale zapraszam
np. na www.linkedin.com (w uproszczeniu cos a'la baza CV) -
zarejestruj sie i zrob wyszukiwanie zaawansowane. Ja w samym
Londynie znalazlem 86 osob po SGH (podpowiedz: angielskojezyczna
nazwa uczelni to "Warsaw School of Economics"), zdecydowana
wiekszosc pracuje w zawodzie, duza czesc zaraz po studiach. A to
tylko Londyn i w dodatku tylko osoby ktore stworzyly profil na
Linkedin. Jak bedziesz mial z tym problemy to podaj swojego maila -
moge Ci podeslac instrukcje :)

W sumie osob ktore zaraz po studiach dostaly prace umyslowa za
granica jest przynajmniej kilkaset i liczba ta od kilku lat b.
szybko rosnie (przed wejsciem do UE takie przypadki rzeczywiscie nie
byly az tak czeste, choc i wtedy nietrudno byloby znalezc 10 osob z
roku, ktorym sie to udalo).

> I proszę, nie licz tych
> którzy zostali przedstawicielami handlowymi, "key accountami"
czy "sales
> managerami",

Nie slyszalem o NIKIM, kto by po SGH wyjechal za granice do pracy na
takim stanowisku. Uwierz mi, ludzie po SGH maja wieksze ambicje i
perspektywy. Nie mowiac o tym, ze po raz kolejny pokazujesz ze nie
masz pojecia o temacie - akurat do sprzedazy rzadko kiedy zatrudnia
sie ludzi z zagranicy, bo w tej dzialce najwazniejszy jest kontakt z
klientem i wszelkie roznice kulturowe i jezykowe moga byc tu
przeszkoda. No chyba ze miales na mysli akwizycje polskich uslug
bankowych dla Polakow w Anglii ;)

Wszystko co napisalem powyzej dotyczy studentow i absolwentow
studiow dziennych - zaznaczam ze o zaocznych kompletnie nie mam
pojecia, ale z tego co widze na rynku pracy to absolwenci zaocznych
studiow raczej nie zajmuja prestizowych stanowisk. Bez urazy dla
kogokolwiek, kto studiuje/studiowal zaocznie.

Nie wiem, skad wziales swoje tezy, ale wyglada na to ze wyssales je
z palca. Znasz w ogole kogos, kto studiowal/studiuje na SGH?





Temat: ► Nie ma kładki są wypadki - Masa Krytyczna 24 IV
Gość portalu: tomek napisał(a):

> trzeba być wyjątkowym kretynem aby negować takie akcje jak
> rozdawanie kamizelek itp. !!!

Po pierwszym zdaniu można dowiedzieć się, z kim mamy do czynienia i jakiego poziomu możemy się spodziewać. Idźmy dalej.

> Twój płytki tok myślenia neguje także akcje rozdawania dzieciom
> przez Zarząd Województwa Mazowieckiego opasek odblaskowych dla
> dzieci mieszkających na wsi i inne tego typu prewencyjne akcje !!!

Podaj jakieś konkretne źródła. Łatwo jest rzucać oskarżenia bez pokrycia, a bardzo trudne jest bronienie pomówień.

> Więc twierdzisz, że skoro nie ma chodników przy drogach krajowych
> nie powinno się nosić opasek odblaskowych, tornistrów itp. ?

Puszczanie pieszego i rowerowego ruchu lokalnego poza miastami na drogi krajowe jest patologią. Przy takich drogach powinny być wybudowane chodniki, drogi wewnętrzne lub ciągi pieszo-rowerowe. Poza tym Bractwo Rowerowe działa na terenie miasta Radomia. Jeśli już propagujemy przemieszczanie się rowerem nigdy nie polecamy dróg o dużym natężeniu ruchu kołowego, a już na pewno nie drogi krajowe.

> Skoro nie ma drogi rowerowej to lepiej wjechać w nocy pod koła niż
> założyć kamizelkę odblaskową ?

Bractwo Rowerowe promuje przede wszystkim przestrzeganie przepisów, do których wszyscy jesteśmy zmuszeni. Każdy rowerzysta w myśl Prawa o Ruchu Drogowym jest zmuszony do posiadania świateł przednich i tylnych, a tego ostatniego nadającego sygnały świetlne. Gwarantuję Ci, że migająca lampka po zmierzchu gwarantuje większą widoczność na drodze niż odblaskowa kamizelka z PCV.

> Nawet w najbogatszych krajach nie ma idealnych rozwiązań
> komunikacyjnych widziałeś coś więcej poza Radomiem i czubkiem
> własnego nosa ? (pokaż mi jedno miasto Londyn, Berlin, Praga, Madryt
> itp. gdzie przy obwodnicach są ścieżki rowerowe !!! ścieżki owszem
> są ale na uboczu miast w okolicach parków akwenów wodnych itp a jako
> element obwodnicy stanowiącej część drogi krajowej - negując różnego
> rodzaju akcje prewencyjnejak rozdawanie kamizelek, opasek, edukacji
> bezpiecznego poruszania po drogach itp poprostu się ośmieszasz !!!
>
> Nie chcesz nie zakładaj kamizelki Twoje życie Twój wybór !

W myśl tej zasady kamizelki odblaskowe powinny zakładać osoby poruszające się na skuterach i motorach, a samochody powinny być malowane w kolorach odblaskowych (tak jak np. mają piękne odblaskowe pasy nowe samochody radomskiej policji - kie cee'd, ople vivaro, suzuki grand vitara czy toyoty hilux)

>
> Widziałem podczas tej akcji takiego Pana z apaszką, który na rowerze
> jechał w marynarce, jako jedyny bez kamizelki - wyglądał jak by mu
> brakowało co najmniej jednego hromosomu, on też jest z Waszej ekipy ?

Zgadza się! Był to nie kto inny, tylko Łukasz! I wiesz co? Pojechał do Jerozolimy na rowerze BEZ KAMIZELKI i wrócił cały i zdrowy. Jechali po pustyni, przez Bliski Wschód, dzicz totalna i zero respektowania przepisów drogowych. A jednak przeżyli!

Dlatego propagandowym akcyjkom robionym pod publiczkę mówimy stanowcze NIE!

NIE jest sukcesem rozdanie kilkuset kamizelek i odpasek odblaskowych. NIE jest sukcesem ogłoszenie, że akcja zakończyła się od razu po ich rozdaniu sukcesem. NIE jest sukcesem przeznaczanie pieniędzy w budżecie miasta na rozwój infrastruktury rowerowej bez realizacji konkretnych celów.




Temat: Francuzi na nowo uczą się dobrych manier
Hm, paryżanie różnych klas i ras to temat rzeka. Dla niechętnych czytać więcej,
podsumuję na wstępie moje zdanie: "Kultura" paryska miewa swoje grube wpadki - w
pewnych miejscach, w pewnych sytuacjach, poza tym miasto pod względem ludzkim
jest dość spoko:)

znając to miasto chyba nienajgorzej, uważam, że w P. da się zaobserować
przypadki skrajnego chamstwa, ale mają, że tak się wyrażę, specyficzną
"koncentrację":

Przede wszystkim tam, gdzie jest dużo turystów. Najbardziej chyba chamscy
kustosze muzealni, jakich znam np. w d'Orsay, czy Luwrze (jeżeli danego dnia
czynne do 18-tej, to może oznaczać, że w niezbyt uprzejmy, delikatnie mówiąc,
sposób zaczynają wypi.eprzać koło 17.30); można się też naciąć w restauracji,
jeżeli ktoś kusi się ceną + stołuje się w typowo turystycznym miejscu typu
Quartier Latin (nie mówię, tu żeby było jasne o arabskich, czy greckich
fast-foodach, ale o przeciętnych restauracjach udających porządne), co jest
skądinąd największym błędem, jaki może popełnić turysta:): zdarza się chamowata
obsługa (im młodsza, tym gorzej, nigdy we Francji nie spotkałem się z
niewychowanym kelnerem po 40-tce:), jedzenie bywa marne (w zasadzie nie do
pomyślenia na prowincji:). Kiedyś parę razy z pośpiechu się skusiłem i miałem za
swoje. A największe kuriozum widziałem kiedyś na Gare d'Austerlitz w toalecie
publicznej, w której wywieszono (rzecz jasna, tylko po francusku) ogłoszenie, że
"umywalka służy wyłącznie do mycia rąk". Efekt - pochodząca z Afryki Zachodniej
babcia kiblowa goni anglosaskich turystów, którzy nieświadomi niczego po wyjściu
z nocnego pociągu z Południa czy Barcelony próbują zacząć dzień od umycia zębów,
aż w końcu usprawiedliwia się tekstem "to nie ja to wymyśliłam, to Francuzi":) -
oto jak w praktyce działa integracja obywatelska imigrantów:)

Dodałbym jeszcze częste chamstwo w klubach (mówię tu o klubach sensu stricte,
nie kawiarniach, brasseries etc.)- wyjątkowo tępi, troglodyccy i oporni przed
wpuszczaniem nieznanych twarzy bramkarze ("physios" czy, jak też czasem się mówi
"videurs" tzn. opróżniacze:), w środku, jak się wejdzie, często niezbyt
sympatyczna obsługa, o rekordowo w skali świata zdzierskich drinkach (widziałem
polską Żubrówkę za 11 euro kieliszek 25 cl, lokal nie był jakiś
super-luksusowy:). Część miejscowych identyfikuje sztywną i chamowatą atmosferę
takich miejsc z napływowymi nowobogackimi z prowincji, stanowiącymi znaczną
część paryskiej młodej klasy średniej (co do pochodzenia paryżan - jest gdzieś
wyżej link, jak ktoś zna franc.) - czyli te same teksty, co w Warszawie - pewnie
też w jakiejś części czyste stereotypy, w jakiejś prawda:)

Trudno oczywiście dla Paryża szukać jakiegoś odniesienia np. w miastach
polskich, ale dla porownania Londyn w ww. "klimatach" (np. klubowych) wypada
moim zdaniem zdecydowanie korzystnie.

Jeżeli odliczyć te "rewiry", to z zastrzeżeniem, że w masie ludzkiej wszędzie są
różne indywidua, przychylam się do przewijających się w wątku opinii pozytywnych:)
Oczywiście - znaczące jest, że jeżeli już gdzieś we Francji zdarzają się
przypadki chamstwa (i to chamstwa udającego kulturę osobistą, co najbardziej
żenujące:) to raczej głównie w stolicy, a to nie jest wcale takie oczywiste we
wszystkich krajach. Powiedziałbym jednak, że to zdecydowanie wyjątki, nie
reguła. Tyle że akurat średnio obeznany z miastem turysta, ryzykuje, że natknie
się właśnie na te wyjątki w nieproporcjonalnie dużym natężeniu. Stąd - o ile
różne ludowe mity i porzekadła nt. mieszkańców tego czy innego miasta na ogół
mnie śmieszą, to te opinie nt. paryżan, skądś tam się rzeczywiście biorą:)

Zachowania głównie imigranckich(wielopokoleniowi autochtoni też się trafiają)
dresiarzy, których odsetek we Francji przekracza chyba wszystkie kraje Eur.
Zachodniej, nie komentuję, bo - z pewnymi modyfikacjami - męty są w każdym kraju
stosunkowo podobne:))) Ci w centralnym Paryżu są raczej w.ku..ający niż groźni
(w niektórych rejonach np. Les Halles po zmroku widywałem więcej sępów, niż w
niejednym mieście 3 świata:, niebezpieczni mogą być chyba wtedy, jak ktoś dość
agresywnym tonem im odmówi)



Temat: Jak zaregowali na unijny anszlus? 0 iwestycji?
Jak zaregowali na unijny anszlus? 0 iwestycji?
Wiadomości

S&P obniżył perspektywę ratingu Polski, złoty w dół (opis 2)
(Reuters, JB/23.06.2003, godz. 16:27)

LONDYN/WARSZAWA (Reuters) - Agencja ratingowa Standard&Poor's obniżyła w
poniedziałek perspektywę oceny wiarygodności kredytowej Polski do negatywnej
ze stabilnej, ponieważ sytuacja fiskalna kraju może ulec pogorszeniu.

Jednocześnie agencja nie zmieniła ratingów naszego kraju. Rating zobowiązań
finansowych Polski w walucie zagranicznej wynosi nadal BBB+/A-2, zaś w
walucie krajowej A/A-1.

"Rewizja perspektywy odzwierciedla pogarszającą się fiskalną perspektywę
Polski w perspektywie średnioterminowej. Wynika ona z rosnącej presji
fiskalnej i trudności politycznych na jakie napotykają kluczowe reformy
fiskalne" - napisała analityk agencji, Beatriz Merino.

Agencja ocenia, że presja po stronie wydatków wzrośnie prawdopodobnie od
2004 roku, co ma związek z członkostwem Polski w UE, oraz kosztami
restrukturyzacji gospodarki. Dodatkowo rząd planuje w 2004 roku obniżyć
podatki, co bez głębokich reform mających na celu ograniczenie wydatków
sztywnych grozi zwiększeniem zadłużenia państwa.

"Wiadomość o zmianie perspektywy jest niedobra. Można domyślać się, że jest
to konsekwencja deklaracji rządu dotyczącej polityki gospodarczej, gdzie na
pierwszym planie znalazło się przyspieszenie gospodarcze wszelkimi
sposobami, a na drugim planie stabilizacja ekonomiczna" - powiedział Piotr
Bielski, ekonomista BZ WBK.

Dealerzy na rynku długu powiedzieli, że ceny obligacji spadły po publikacji
decyzji S&P. Natomiast złoty w reakcji na komunikat S&P stracił 0,3 procent
do dolara i euro.

POTRZEBA REFORM

S&P podkreśla, że warunkiem ograniczenia dalszego wzrostu deficytu
budżetowego jest obniżenie wydatków na cele socjalne, poprawa zarządzania
środkami budżetowymi oraz ograniczenie zatrudnienia w sektorze państwowym.

Jeżeli reformy nie zostaną przeprowadzone to agencja oczekuje, że w okresie
2004-2005 deficyt budżetu przekroczy siedem procent, a do 2006 roku dług
publiczny przekroczy 60 procent PKB.

Gdyby to miało nastąpić, to Polska nie wejdzie do strefy euro przed 2010
rokiem. By natomiast zrealizować swój cel przewidujący przyjęcie euro w 2007-
2008 roku rząd musi do 2005-2006 roku obniżyć deficyt budżetu do trzech
procent PKB.

Zdaniem agencji zdobycie wotum zaufania przez rząd Leszka Millera zmniejsza
szansę ogłoszenia przedterminowych wyborów.

Jednak rząd czeka teraz trudna debata nad przyszłorocznym budżetem, która
może jeszcze doprowadzić do jego upadku. Dalszemu poluzowaniu ulec może
wtedy polityka fiskalna, co nie pozostanie bez wpływu na rating Polski.

Perspektywa oceny wiarygodności kredytowej może natomiast zostać podwyższona
do stabilnej, jeżeli rząd wprowadzi spójną strategię reformy finansów
publicznych, ocenia S&P.




Temat: Czy Polsce potrzebna jest tarcza rakietowa?
Konkluzja (że uczestniczyć nie powinniśmy) wynika z założeń, a jeśli te są złe,
to i konkluzja. W opinii pana Profesora dostrzegam sporo takich błędnych
założeń, zaczynając od motywacji, przez technologię, po znaczenie strategiczne.
1. Motywacja. Trudno zaprzeczyć, że program obrony strategicznej jest okazją do
zarobku dla zaangażowanych przedsiębiorstw. Niewłaściwe jest jednak sprowadzanie
przyczyn wznowienia prac nad obroną strategiczną wyłącznie do motywowanej
zyskiem "presji kół polityczno-zbrojeniowych". Posiadanie, lub gotowość do
posiadania przez "państwa bandyckie" ("rogue states") broni jądrowej (Korea
Północna) jak i środków jej przenoszenia (zarówno Korea Płn., jak i Iran) jest
faktem.
2. Technologia. Obecny program ograniczonej obrony strategicznej nie jest
prostym wznowieniem prac z czasów prezydentury Ronalda Reagana. Wtedy
zamierzenia były wyjątkowo ambitne: stworzenie systemu obrony zdolnego
przeciwdziałać atakowi ZSRR, z wykorzystaniem setek pocisków balistycznych.
Obecnie zamierzenia są adekwatne do zagrożenia ze strony państyw takich jak
Korea Płn. lub, w niedalekiej przyszłości, Iran. Przyjmuje się, że ilość plutonu
z wypalonego paliwa jądrowego, który może odzyskać Korea Północna, pozwala na
skonstruowanie kilku dość prymitywnych ładunków nuklearnych. Najbardziej
prawdopodobnym scenariuszem na najbliższe dziesięciolecie jest doprowadzenie do
gotowości przez Koreę Północną niewielkiej ilości jednogłowicowych rakiet
balistycznych i ogłoszenie się "mocarstwem atomowym". Potwornym kosztem,
zważywszy ekonomiczne możliwości tego państwa. I pewne prawdopodobieństwo
zdobycia podobnego arsenału przez Iran. Program obrony strategicznej, wznowiony
przez administrację Busha, jest skierowany wyłącznie przeciw zagrożeniu w takiej
skali, co wynika z zastosowanych rozwiązań technicznych (nieliczne
przeciwrakiety, o akceptowalnym, lecz niezbyt imponującym prawdopodobieństwie
przechwycenia pocisku balistycznego). Skuteczność tego systemu przeciw
hipotetycznemu atakowi ze strony Rosji jest zerowa, Chin - bardzo ograniczona,
choc arsenał strategoczny Chin jest niewielki w porównaniu z rosujskim bądź
amerykańskim.
3. Z wyżej wymienionego powodu realne znaczenie dyskutowanego systemu obrony
przeciwrakietowej dla globalnej równowagi strategicznej jest pomijalne.
4. Nie widzę również powodu, dla którego obecność takiego ograniczonego systemu
na terenie Polski miałaby się przyczynić do narażenia naszego kraju na atak. To
jest myślenie pasujące do realiów lat 80-tych i ewentualnego konfliktu
sowiecko-amerykańskiego. Wtedy owszem: zakładając, że USA mają kilkaset
przeciwrakiet, miałoby sens uderzenie jądrowe na ich bazę, żeby przywrócić,
przed wystrzeleniem pocisków balistycznych we właściwe cele, zasadę MAD
(mutually-assured destruction). Czy jednak "państwo bandyckie", posiadające
nieliczne, niezbyt technicznie zaawansowane, a cenne dla niego rakiety
balistyczne, będzie je marnować na kilkanaście hektarów lasu w lubuskiem? Nie
miałoby potem czego wystrzelić na Waszyngton czy Londyn.

A propos zasady MAD: z punktu widzenia bezpieczeństwa międzynarodowego istnienie
ograniczonego systemu obrony przeciwrakietowej jest korzystne. Otóż
dotyczasowym paradygmatem utrzymania pokoju między supermocarstwami był strach
przed odwetem przeciwnika, zapewniającym wzajemne zniszczenie się supermocarstw.
Zastosowanie tego samego straszaka w przypadku dyktatury dysponującej niewielką
ilością broni jądrowej byłoby moralnie naganne (groźba musi być realistyczna!),
a przy tym mogłoby nie zadziałać. W praktyce: wystrzelenie w razie lokalnego
konfliktu rakiety z głowicą jądrową i zniszczenie Waszyngtonu musiałoby
spowodować natychmiastowy i symetryczny odwet: zniszczenie Phenianu czy Teheranu
(no bo przecież nie posłanie noty dyplomatycznej, wyrażającej oburzenie i
grożącej sankcjami). Problem moralny: czy mieszkańcom Phenianu powinno się
urządzić hekatombę, żeby ukarać dyktatora, którego sobie przecież nie wybrali?
Problem techniczny: dyktator prawdopodobnie i tak by przeżył odwet, ukryty w
bunkrze. Przechwycenie rakiety lecącej na Waszyngton pozwalałoby uniknąc
konieczności odwetu z wykorzystaniem broni jądrowej.

Dobra, starczy. O korzyściach dla Polski niech inni piszą.
TdP



Temat: Jak zaregowali na unijny anszlus? 0 iwestycji?
Jesli nie poprawia sie finanse to bedzie druga Argentyna. Nie ma forsy dla
zlych gospodarrzy. Te pozyczki czy inwestycje to przyszle dochody funduszy
rentowych na Zachodzie. Trzeba byc ostroznym komu sie daje klucz do swojej
zamoznej starosci.

Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

> Wiadomości
>
>
>
> S&P obniżył perspektywę ratingu Polski, złoty w dół (opis 2)
> (Reuters, JB/23.06.2003, godz. 16:27)
>
> LONDYN/WARSZAWA (Reuters) - Agencja ratingowa Standard&Poor's obniżyła w
> poniedziałek perspektywę oceny wiarygodności kredytowej Polski do negatywnej
> ze stabilnej, ponieważ sytuacja fiskalna kraju może ulec pogorszeniu.
>
> Jednocześnie agencja nie zmieniła ratingów naszego kraju. Rating zobowiązań
> finansowych Polski w walucie zagranicznej wynosi nadal BBB+/A-2, zaś w
> walucie krajowej A/A-1.
>
> "Rewizja perspektywy odzwierciedla pogarszającą się fiskalną perspektywę
> Polski w perspektywie średnioterminowej. Wynika ona z rosnącej presji
> fiskalnej i trudności politycznych na jakie napotykają kluczowe reformy
> fiskalne" - napisała analityk agencji, Beatriz Merino.
>
> Agencja ocenia, że presja po stronie wydatków wzrośnie prawdopodobnie od
> 2004 roku, co ma związek z członkostwem Polski w UE, oraz kosztami
> restrukturyzacji gospodarki. Dodatkowo rząd planuje w 2004 roku obniżyć
> podatki, co bez głębokich reform mających na celu ograniczenie wydatków
> sztywnych grozi zwiększeniem zadłużenia państwa.
>
> "Wiadomość o zmianie perspektywy jest niedobra. Można domyślać się, że jest
> to konsekwencja deklaracji rządu dotyczącej polityki gospodarczej, gdzie na
> pierwszym planie znalazło się przyspieszenie gospodarcze wszelkimi
> sposobami, a na drugim planie stabilizacja ekonomiczna" - powiedział Piotr
> Bielski, ekonomista BZ WBK.
>
> Dealerzy na rynku długu powiedzieli, że ceny obligacji spadły po publikacji
> decyzji S&P. Natomiast złoty w reakcji na komunikat S&P stracił 0,3 procent
> do dolara i euro.
>
> POTRZEBA REFORM
>
> S&P podkreśla, że warunkiem ograniczenia dalszego wzrostu deficytu
> budżetowego jest obniżenie wydatków na cele socjalne, poprawa zarządzania
> środkami budżetowymi oraz ograniczenie zatrudnienia w sektorze państwowym.
>
> Jeżeli reformy nie zostaną przeprowadzone to agencja oczekuje, że w okresie
> 2004-2005 deficyt budżetu przekroczy siedem procent, a do 2006 roku dług
> publiczny przekroczy 60 procent PKB.
>
> Gdyby to miało nastąpić, to Polska nie wejdzie do strefy euro przed 2010
> rokiem. By natomiast zrealizować swój cel przewidujący przyjęcie euro w 2007-
> 2008 roku rząd musi do 2005-2006 roku obniżyć deficyt budżetu do trzech
> procent PKB.
>
> Zdaniem agencji zdobycie wotum zaufania przez rząd Leszka Millera zmniejsza
> szansę ogłoszenia przedterminowych wyborów.
>
> Jednak rząd czeka teraz trudna debata nad przyszłorocznym budżetem, która
> może jeszcze doprowadzić do jego upadku. Dalszemu poluzowaniu ulec może
> wtedy polityka fiskalna, co nie pozostanie bez wpływu na rating Polski.
>
> Perspektywa oceny wiarygodności kredytowej może natomiast zostać podwyższona
> do stabilnej, jeżeli rząd wprowadzi spójną strategię reformy finansów
> publicznych, ocenia S&P.
>




Temat: Korea Północna przeprowadzi próbę nuklearną
Korea Północna przeprowadzi próbę nuklearną
Sława!
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3661042.html
PAP2006-10-03, ostatnia aktualizacja 2006-10-03 18:24
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Korei Północnej poinformowało we wtorek, że
w przyszłości zostanie przeprowadzona próba nuklearna w celu wzmocnienia
zdolności obronnych Korei Płn. przed "wrogością" ze strony USA. Zamiary
Phenianu spotkały się z ostrą reakcją wielu państw.
"Olbrzymia groźba ze strony Stanów Zjednoczonych rozpętania wojny atomowej,
sankcje i naciski zmuszają (Koreę Płn.) do dokonania próby nuklearnej jako
środka obrony własnego kraju" - głosi komunikat północnokoreańskiego MSZ.
Phenian zaznaczył przy tym, że próba zostanie przeprowadzona "pod warunkiem,
że w pełni będzie zagwarantowane bezpieczeństwo".

Władze Korei Płn. podkreśliły jednocześnie, że nigdy nie użyją jako pierwsze
broni jądrowej i zadeklarowały swoje zaangażowanie w denuklearyzację Półwyspu
Koreańskiego.

Na nuklearne plany Korei Płn. jako pierwsza zareagowała Japonia. Nowy szef
rządu Shinzo Abe powiedział, że każda próba nuklearna będzie "nie do
zaakceptowania": "Korea Płn. musi zdać sobie sprawę z tego, że jeżeli nie
odpowie na obawy międzynarodowej społeczności, jej sytuacja tylko się
pogorszy".

Szef japońskiej dyplomacji Taro Aso zapowiedział, że jeśli Korea Płn. dokona
próby, spotka się z "ostrą" reakcją Tokio i wspólnoty międzynarodowej,
ponieważ akt taki "zagraża pokojowi".

Rzecznik Departamentu Stanu USA Sean McCormack określił plany Phenianu
jako "nie do zaakceptowania" groźbę dla pokoju i stabilizacji w Azji i na
świecie.

Z kolei ambasador USA przy ONZ John Bolton poinformował, że sprawę ogłoszenia
przez Koreę Płn. zamiarów atomowych przedłoży Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Na wtorkowe rewelacje Phenianu, Korea Południowa zareagowała podniesieniem
stopnia gotowości w zakresie bezpieczeństwa kraju. Ministerstwo ds.
zjednoczenia narodowego Korei Płd. nazwało zapowiedź prób "poważnym
zagrożeniem dla pokoju na Półwyspie Koreańskim" i uznało, że będzie to
miało "w wysokim stopniu negatywny wpływ" na wzajemne relacje
międzykoreańskie.

Rzecznik brytyjskiego MSZ powiedział, że północnokoreańska próba jądrowa
zostałaby uznana przez Londyn i społeczność międzynarodową za "ekstremalnie
prowokujący akt". Dodał, że "jeszcze bardziej zwiększyłoby to napięcie w
regionie".

Do nuklearnego programu Korei Płn. i Iranu odniósł się szef rosyjskiej
dyplomacji Siergiej Ławrow. Wezwał do "uregulowania wyłącznie na drodze
dyplomatycznej" kwestii programów nuklearnych tych dwóch państw. Dodał,
że "głównym celem jest powstrzymanie łamania postanowień o
nierozprzestrzenianiu broni jądrowej".

Ławrow mówił także o potrzebie nawiązania bezpośrednich kontaktów na linii
Phenian-Waszyngton w sprawie dossier nuklearnego Korei Płn. w ramach tzw.
sześciostronnych rozmów (USA, Rosja, Korea Płn., Korea Płd., Chiny, Japonia).
Rozmowy te, mające na celu wyperswadowanie Północnym Koreańczykom dalszych
prac nad bronią nuklearną, są zawieszone od końca zeszłego roku.

Międzynarodowe obawy dotyczące ambicji nuklearnych Phenianu nasiliły się w
lipcu, gdy Korea Płn. wystrzeliła siedem rakiet różnego zasięgu w rejon
morski położony na wschód od jej wybrzeży. Akt ten został potępiony przez
Radę Bezpieczeństwa ONZ w specjalnej rezolucji.

Korea Płn. ogłosiła, że jest mocarstwem jądrowym w lutym 2005 roku, ale nie
przeprowadziła wówczas próby nuklearnej. Według ekspertów, kraj ten
prawdopodobnie posiada od sześciu do ośmiu bomb nuklearnych.

Forum Słowiańskie
gg 1728585



Temat: Iralndia
Masz dobrze z mieszkaniem, przez te 3 miesiace rozeznasz sie co i jak, i po tym
terminie bedziesz wiedzial gdzie wynajac. Pracodawca lub pracownicy powinni
podpowiedziec. Chodzi o korzystny dojazd z i do pracy. Przede wszystkim unikac
obcokrajowcow ze Wschodu, bron Boze z Ruskimi zamieszkac. Najlepiej zeby byli
to Irlandczycy (wyksztalceni, na poziomie) ktorzy sa wlascicielami domu,
splacaja kredyt i szukaja lokatora. Przynajmniej w takim domu jest bezpiecznie.
Wiezowcow nie ma, blokow jak na lekarstwo, pozostaje wynajac pokoj w domku.
Ogloszen z ofertami wynajmu jest duzo - w firmie na pewno pomoga co, gdzie i
jak. Wynajem calego domu w Dublinie to 1200-1800 euro/mies, pozostaje wiec
pokoj. Wiekszosc domow to 3-4 pokojowe, wiec podziel te cene i dodaj rachunki
za prad i np TV kablowa. Rachunki za energie przychodza co 2 miesiace, przy
trzech osobach jest to 30 euro na dwa miesiace, czyli nie tak duzo.
Na okres zimowy trzeba doliczyc koszty ogrzewania. Ropa droga, wiec olej
opalowy tez poszedl w gore.
Zywnosc: ja wydaje ok 300 euro/mies. Drogie papierosy i alkohol. Ja nie pale.
Zarobki: pensja minimalna to 7 euro/godz, czyli ok 1150 euro/mies pracujac na
pelny etat. Dla porownania w USA jest to $5,15 i ponad 20mln Amerykanow (w tym
wiekszosc tamtejszych Polakow) tak zarabia.

Jak dotrzec do Irlandii ?
Najszybciej samolotem. Sa bezposrednie polaczenia LOT i Aer Lingus, Warszawa-
Dublin. Dokladniej na Internecie mozna to sprawdzic: www.aerlingus.ie
Mozna tez tanimi liniami, ale z przesiadka w Londyn Stansted lub Luton.
Na Stansted lata AirPolonia, a Luton WizzAir. Jest tez SkyEurope - trzeba
zobaczyc na ich stronie jak lataja. Do Dublina co godzine lata Ryanair. Tu jest
wiecej szukania, kombinowania i wieksze ryzyko, ze ktorys z polskich samolotow
sie spozni i nie zdazymy na ten do Dublina, wiec lepiej zaplacic troche wiecej
i od razu do Dublina.

Pracodawca podpowie, jak konto w banku zalozyc. Czekiem moze przez pare tygodni
bedzie placic. Polecam Bank of Ireland lub AIB. BOI wyda karte do bankomatu, po
trzech miesiacach mozna wymienic na karte LASER/MAESTRO/CIRRUS - mozesz tym
placic w sklepach, a nawet w kasie sklepu dostac Euro, sprzedawcy czesto pytaja
o "cashback" - potrzebujesz np 40 euro, to dostaniesz i nie musisz do bankomatu
isc. Z karta MAESTRO/CIRRUS masz dostep do gotowki w calej Europie. Bez wzgledu
na kraj strefy Euro, placisz 28 centow za transakcje, tyle samo co w banku BOI
lub innym. Wysylanie pieniedzy do Polski: Sa formularze A-4 do
wypelnienia, "Money Tranfser".
Wyslanie kosztuje 17.75 euro.

Telefony: sa 3 sieci: Vodafone, o2, Meteor.
Ceny Vodafone: naliczanie sekundowe, minuta do Polski to 1 euro.
SMS: po Irlandii 13 centow, za granice 25.
Vodafone najpewniejszy z SMSami do Polski.
Mozna dzwonic z automatu Smart Telecom. W sklepach kupuje sie karty (kiedys
plastik ze zdrapka, teraz wyglada jak rachunek z kasy) Z takiej karty wychodzi
30 centow za minute do Polski(z budek Smart Telecom) albo z telefonu domowego
za 10 centow. Mozna tez probowac z komorki i karty SWIFTCALL, chyba 30
centow/minuta.
Jesli chodzi o bezpieczenstwo w miejsach publicznych, to Irlandia jest krajem
najspokojniejszym w Europie. Sa napady, wlamania, kradzieze, ale w porownaniu
do innych krajow tu jest spokojnie. USA juz nie wspomne - ostatnio podali, ze
prawdopodobienstwo napadu, kradziezy, wlamania w USA jest 7 razy wyzsze niz w
Irlandii.



Temat: Jak zalatwili Sikorskiego i kto to zrobil!
Jak zalatwili Sikorskiego i kto to zrobil!

Jeżeli Sikorskiego faktycznie zamordowano na rozkaz Stalina, to dlaczego
Brytyjczycy do dzisiaj usiłują tuszować całą sprawę?

Gdyby ogłosili prawdę, oznaczałoby to dla nich całkowitą kompromitację.
Przyznaliby bowiem, że na własnym terytorium nie udało im się zapobiec
zamachowi. Kompromitujące jest również to, że uczestniczyło w nim co najmniej
dwóch poddanych Korony. A im dłużej ukrywa się prawdę, tym kompromitacja jest
większa.

Dlaczego w takim razie Brytyjczycy nie ujawnili od razu prawdziwych wyników
śledztwa?

Strona oskarżona wszystkiego by się wyparła i zażądała niezbitych dowodów
(teraz także by tak zareagowała). A przecież rozkaz zamordowania Sikorskiego
wcale nie musiał zostać wydany na piśmie. Najważniejsze były jednak przyczyny
natury politycznej. Ogłoszenie wszem i wobec, że Związek Sowiecki zamordował
premiera Polski, wywołałoby katastrofę. Natychmiast rozpadłaby się
antyniemiecka koalicja. Brytyjczycy nie mogli również ogłosić, że Sikorski
zginął w zamachu, którego sprawcy są nieznani. Bo wtedy Berlin od razu
oskarżyłby o to Londyn.

Liczy pan na to, że brytyjskie archiwa się otworzą i że uda się zweryfikować
pańską hipotezę na podstawie dokumentów?

Nie, nie wierzę, żeby Brytyjczycy je odtajnili. Jeżeli już, to jakieś
drugorzędne materiały. Archiwum, w którym spoczywa raport z wewnętrznego
śledztwa tajnych służb, na pewno nigdy nie ujrzy światła dziennego. Ja
udowodniłem, że przyczyną śmierci Sikorskiego był zamach, i to mi - na razie -
wystarczy.

Rząd Rzeczypospolitej Polskiej powinien jednak wystosować oficjalną notę do
rządu Jej Królewskiej Mości z żądaniem oddania dokumentów z teczki
Sikorskiego, którą wyłowili brytyjscy płetwonurkowie, i wyjaśnienia, na
jakiej podstawie i w jakim celu przetrzymywano tak długo polskie dokumenty
państwowe. Powinno się też zażądać ujawnienia wszystkich materiałów
dotyczących zabójstwa, zalegających w londyńskich archiwach.

ORAZ

Rzeczypospolitej Polskiej generał broni Władysław Sikorski?

Tadeusz A. Kisielewski : Został zastrzelony. 4 lipca 1943 roku o godzinie
23:00, gdy liberator AL 523 wznosił się w powietrze z lotniska w Gibraltarze,
Sikorski był już martwy.

Przecież jeszcze kilka minut wcześniej wielu świadków widziało, jak cały i
zdrowy wsiadał do samolotu! Co się więc stało na pokładzie?

Po ceremonii pożegnania samolot podkołował na początek pasa startowego na
zachodnim, pogrążonym w ciemnościach, krańcu lotniska. Tam zawrócił i
zatrzymał się w celu dokonania ostatniej próby silników. W tym momencie jeden
z zamachowców, który znajdował się wśród pasażerów, wpuścił na pokład
pozostałych zabójców. Wspólnie wykonali swoje zadanie - zabijając lub
poważnie raniąc wszystkich ludzi znajdujących się w kabinie pasażerskiej - i
opuścili samolot. Jak się wydostali z lotniska, tego oczywiście nie wiadomo.
Przypuszczam, że pontonem.

Kim według pana był człowiek, który miał wpuścić do liberatora komando
morderców?

To najbardziej tajemniczy wątek całej sprawy. Przypuszczam, że był to oficer
wywiadu, specjalista od zadań specjalnych, który przywłaszczył sobie nazwisko
kuriera AK przybyłego z Generalnego Gubernatorstwa Jana Gralewskiego. Wiadomo
o nim tyle, że przybył z Bliskiego Wschodu i został zabrany przez Sikorskiego
na pokład.

##########
Piotr Zychowicz
Dr Tadeusz A. Kisielewski jest politologiem. Sprawą katastrofy gibraltarskiej
zajmuje się od kilkunastu lat. Efektem jest wydana w tym roku
książka "Zamach. Tropem zabójców generała Sikorskiego" (wyd. Rebis)



Strona 3 z 3 • Wyszukiwarka znalazła 196 wyników • 1, 2, 3